W gabinecie Doktora Caligari (FOTO)
Michał Pick, Jacek Wojtania - CKiS w Sępólnie Krajeńskim

W epoce kin 3D, a nawet 7D wspomnienie filmów niemych to prawdziwa prehistoria. Taka podróż w czasie to świetna okazja by poczuć pierwotny klimat rodzącej się kinematografii. Dawniej, na przełomie XIX i XX wieku projekcji filmów towarzyszył muzyk, zwany potocznie taperem, który przygrywał na fortepianie do kolejnych sekwencji filmu. Muzyka, która w ten sugestywny sposób dopowiadała fabułę, nadawała obrazowi dynamikę i wprowadzała do filmu emocje, była w dużej mierze improwizowana. To od umiejętności tapera w dużej mierze zależało czy publiczność wyszła z kina prawdziwie poruszona i jeszcze długo dyskutowała nad niepowtarzalnością przeżytego właśnie seansu.

Dzisiaj, gdy jesteśmy zewsząd atakowani efektami specjalnymi, nowoczesnymi animacjami itd., zapominamy o tym, że początki tej rewolucji wywodzą się z prostej idei łączenia ruchomych obrazów z muzyką na żywo. Taki wyjątkowy seans mieli okazje przeżyć ci, którzy odwiedzili salę widowiskową sępoleńskiego Centrum Kultury i Sztuki, zamienioną na tę okazję w Gabinet Doktora Caligari. Film powstały w 1920 roku opowiada historię z dreszczykiem, której centralną postacią jest podejrzany hipnotyzer. Wraz z jego pojawieniem w mieście dochodzi do serii morderstw. Próbie rozwikłania tej kryminalnej zagadki towarzyszyła muzyka w wykonaniu zespołu Czerwie. Tajemnicza, momentami budząca grozę, nade wszystko skorelowana z obrazem i fabułą, dzięki czemu historia Doktora Caligari angażowała odbiorców w bezpośredni sposób. Czerwie znajdują się w ścisłej czołówce grup grających „na żywo” muzykę do filmów niemych. Doświadczenie, które zdobywali przez lata, dając łącznie ponad 700 koncertów w całej Europie, owocuje tym, że seanse z ich muzyką to gwarancja najwyższej jakości.

Tego w Sępólnie Krajeńskim jeszcze nie było. Regularnie odbywają się u nas seanse z wykorzystaniem techniki 3D, gościliśmy również kino 7D, ale po raz pierwszy mieliśmy okazję uczestniczyć w projekcji z muzyką na żywo i tylko utwierdziliśmy się w przekonaniu, że żadne efekty specjalne i technologiczne fajerwerki nie są w stanie zastąpić żywego człowieka i żywej muzyki, która jest potężnym narzędziem i której wpływ na odbiór filmu jest nieprzeceniony. Być może to nie ostatni taki seans w Centrum Kultury i Sztuki, kto wie.

Michał Pick - CKiS w Sępólnie Krajeńskim

Komentarze

0 #1 Luc 2019-03-29 13:21
Mamy nadzieję, że nie ostatni, bo to było naprawdę niezwykłe doznanie

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Top